KOCHAM CIASTECZKA, ale dbam też o Twoje bezpieczeństwo. Więcej o ochronie danych przeczytasz TUTAJ. Klikając Akceptuj, wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek w celu usprawnienia korzystania z witryny.
Złoty płyn mieni się w kubku. Tak, w kubku. Coraz częściej bowiem sięgamy po bulion jak po funkcjonalny napój, a nie zupę z dodatkami. Rosół stał się dziś nowym superfood. Czy jest szansa, ze zastąpi poranną kawę? W cyklu Trend Alert nadeszła pora na buliony.
Fenomeny Kulinarne
Może się okazać, że już niedługo w kawiarniach będzie można kupić kubek gorącego wywaru na wynos równie łatwo jak kawę czy matcha latte. W mediach społecznościowych coraz częściej pojawiają się zdjęcia złocistych bulionów, a hasło bone broth stało się jednym z ulubionych terminów świata wellness. To zaskakująca kariera jak na produkt, który przez wieki trkatowaliśmy głównie jako bazę do zupy.
Bulion nie jest bowiem żadnym nowym wynalazkiem. Wręcz przeciwnie. To jedno z najstarszych dań świata. Od tysięcy lat ludzie gotowali kości, mięso i warzywa, wydobywając z nich smak i aromat. Dziś buliony wracają nie tylko jako składniki kulinarne, ale także jako symbole tego, za czym coraz częściej tęsknimy: prostoty, troski i autentyczności.
Posłuchaj podcastu Trend Alert: Buliony. Czy rosół zastąpi kawę?
Najstarszy comfort food świata
Każda kultura ma swój bulion. W Polsce jest rosół. W Korei samgyetang. W Meksyku caldo de pollo. W Grecji avgolemono. Choć różnią się składnikami i sposobem podania, pełnią podobną funkcję. Rozgrzewają, wzmacniają, pomagają wrócić do sił. Ale nie tylko. Towarzyszą również świętom, rodzinnych spotkaniom i celebracjom.
Bulion od zawsze był symbolem troski, ale i gościnności. To prawdopodobnie jeden z najstarszych comfort food w historii ludzkości.
W Polsce bulion ma szczególny status. Rosół jest jedną z tych potraw, które niemal automatycznie uruchamiają wspomnienia. Niedzielny obiad u babci, wesele, rodzinne uroczystości.
Co ciekawe, sam rosół ma znacznie dłuższą historię, niż mogłoby się wydawać. Dawne słowo „rozsół” oznaczało wodę, w której moczyło się zasolone mięso. Mięso przed użyciem należało rozsolić, a żeby niczego nie marnować, solankę wykorzystywano jako zupę. Dopiero z czasem terminu „rosół” zaczęto używać w odniesieniu do aromatycznego wywaru, który znamy współcześnie.
Jak smakował XVII-wieczny rosół? Dowiesz się z podcastu!
Wellness po polsku
Współczesny sukces bulionów nie wynika jednak wyłącznie z nostalgii. W ostatnich latach ogromną popularność zdobyły tzw. buliony kostne, czyli wywary gotowane przez wiele godzin na kościach. Zwolennicy przypisują im niemal magiczne właściwości: wspieranie zdrowia jelit, poprawę kondycji skóry, stawów czy odporności.
Niezależnie od tego, ile w tych obietnicach marketingu, a ile nauki, jedno jest pewne: bulion idealnie wpisuje się w język współczesnego wellness. Kojarzy się z kolagenem, regeneracją i świadomym stylem życia.
To ten sam mechanizm, który stoi za popularnością matchy, adaptogenów czy trendu „eat your skincare”. Coraz częściej oczekujemy od jedzenia czegoś więcej niż tylko smaku. Chcemy, żeby wspierało nasze zdrowie.
Chicken tea, czyli rosół zamiast latte
Najciekawsze jest jednak to, że bulion zaczyna przejmować funkcję, która jeszcze niedawno należała niemal wyłącznie do kawy. W Stanach Zjednoczonych pojawiło się nawet określenie chicken tea. Coraz więcej osób zabiera gorący bulion do pracy, pije go rano albo zamawia na wynos. Powstają marki sprzedające gotowe wywary w eleganckich opakowaniach.
W rzeczywistości nie chodzi jednak o sam napój, a raczej o rytuał i coś, co daje poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Dobry bulion jest dokładnym przeciwieństwem kultury instant. Nie da się go zrobić w pięć minut. Powstaje powoli, a jego smak jest efektem czasu, a nie technologii.
Bulion spełnia dziś kilka ważnych funkcji jednocześnie. Jest comfort foodem i częścią trendu wellness oraz symbolem tradycji. A przy okazji doskonale wpisuje się w modę na autentyczność i świadome jedzenie.
W świecie nieustannie poszukującym kolejnego superfoodu przypomina nam o czymś, co od zawsze było pod ręką. Wracamy do korzeni, odkrywamy na nowo coś dobrze znanego. Muzeum Pałacu Króla Jana II Sobieksiego w Wilanowie podjęło kroki do wpisania rosołu na listę Krajowego niematerialnego dziedzictwa UNESCO – to może sprawić, że jeszcze bardziej docenimy danie, które uważamy za oczywiste. Więcej o fenomenie bulionów, ich historii i powodach, dla których wracają dziś do łask, usłyszycie w najnowszym odcinku podcastu – zapraszam do słuchania!
Buliony – źródła
Poniżej znajdziecie wybrane źródła, z których korzystałam: